sobota, 21 marca 2015

LBA Patka Jorgistas :D

Chciałabym bardzo podziękować Madzia Vilovers za nominowanie do LBA. Kochana bardzo dziękuję <3.


Odpowiedzi na pytania :D :
 1.Jak masz na imię ?
 - Patrycja
2.Do której klasy chodzisz ?
- 1 gimnazjum
3.Od kiedy prowadzisz swojego bloga ?
 - Od niedawna zaczęłam prowadzić tego bloga, ponieważ Natkaa Jorgistas <3 poprosiła mnie żebym jej pomagała ! za co bardzo jej dziękuję <3
4.Czytasz mojego bloga ? Co o nim sądzisz ?
 - Tak czytam twojego bloga. Jest genialny <3 Nie ma słów, by popisać jak jest dobry :*
5.Cel do którego dążysz ? :D
 Hmm... nie wiem o co chodzi... xd
6.Co cię motywuję do pisania bloga ?
- Motywacji jest duużo... !!! Ale najbardziej ciesze się, że nasze rozdziały podobają się :D
7.Gdyby można było zmienić jedną jedyną rzecz na świecie,co to by było ?
- Nie myślałam o tym jeszcze... xdd
8.Kto jest dla ciebie największym autorytetem ?
- Myślę, że Mama :D
9.Masz jakąś pasję ?
- Rysowanie , Malowanie i również pisanie bloga xdd 
10.Jaką porę roku lubisz najbardziej ?
- LATO <3 Najlepsze !! :*
11.Twoja ulubiona książka ?
- "Romeo i Julia" <3

Ja nominuję blogi ...
1.http://violetta-love-new-story.blogspot.com/
2.http://jeslikochasztomow.blogspot.com/
3.http://violetta-innahistoria.blogspot.com/
4.http://leonetta-paraidealna.blogspot.com/
5.http://leonetta0951.blogspot.com/



A oto pytania... :
1. Jak masz na imię ?
2. Ile masz lat?
3. Do której klasy chodzisz?
4. Kogo najbardziej lubisz z serialu "Violetty"?
5. Czy masz jakąś pasję?
6. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
7. Masz jakieś plany na przyszłość?
8. Ulubiony blog ?
9. Ulubione seriale ?
10. Masz zwierzątko domowe ?
11. Co cię motywuję do pisania bloga?
12. Dlaczego postanowiłaś pisać bloga ?
13. Na co zwracasz szczególną uwagę na innych blogach ?
14. Film, na którym płakałaś ?
15. Lubisz mojego bloga ?



To chyba na tyle... jeszcze raz dziękuję <3

LBA

Zostałam nominowana do LBA przez Madzię Vilovers za co bardzo Ci dziękuję, kochana. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy :*.

A teraz odpowiedzi na pytania:

1. Jak masz na imię?
   Natalia
2. Do której klasy chodzisz?
   Do 2 gimnazjum
3. Od kiedy prowadzisz swojego bloga?
   Bloga prowadzę dokładnie od 12 marca 2014r.
4. Czytasz mojego bloga? Co o nim sądzisz?
   Tak, czytam. Jest cudowny! Na prawdę!
5. Cel do którego dążysz?
   Nie bardzo wiem, o co dokładnie chodzi xD.
6. Co Cię motywuje do pisania bloga?
   Przede wszystkim komentarze czytelników.
7. Gdyby można było zmienić jedną jedyną rzecz na świecie, co to by było?
  Z tym mam problem, ale wydaje mi się że chciałabym aby na świecie panował pokój xD.
8. Kto jest dla Ciebie największym autorytetem?
   Jeśli chodzi o kogoś z rodziny to mama :D
9. Masz jakąś pasję?
   Myślę, że pisanie bloga jest moją pasją xD.
10. Jaką porę roku lubisz najbardziej?
   Zdecydowanie lato <3
11. Twoja ulubiona książka?
   "Gwiazd naszych wina" :')


Jeszcze raz dziękuję, za nominację ;).
Ja nominuję:



A oto moje pytania:

1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Do której klasy chodzisz?
4. Jak zaczęła się Twoja przygoda z "Violettą"?
5. Od kiedy prowadzisz bloga?
6. Czytasz mojego bloga? Co o nim sądzisz?
7. Jedziesz na Violetta Live?
8. Kim chcesz zostać w przyszłości?
9. Twój ulubiony aktor?
10. Twoja ulubiona aktorka?
11. Twój idol?
12. Do jakiego fandomu należysz?
13. Co motywuje Cię do pisania bloga?
14. Twoje życiowe motto?

To chyba na tyle... Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację <3

Pozdrawiam
Natkaa Jorgistas <3

czwartek, 19 marca 2015

Rozdział 13 "Czyli coś się musiało stać!"

- A wiesz może kto to był? - dopytywałam
- Mój kumpel Leon Verdas - odpowiedział
- O mój Boże! Czyli to jednak prawda! A wiesz do jakiego szpitala go zabrali? - panikowałam
- Do szpitala niedaleko tego wielkiego hotelu, kojarzysz?
- Tak, pewnie! Dzięki - odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę wcześniej wyznaczonego miejsca. Na miejscu byliśmy zaledwie 15 minut temu. Weszliśmy do szpitala i skierowaliśmy się do recepcji.
- Dzień dobry, wczoraj przywieziono tutaj chłopaka w ciężkim stanie. Miał wypadek na motorze podczas wyścigów - powiedziałam
- A jak nazwisko? - zapytała
- Leon Verdas - odpowiedziałam. Kobieta sprawdziła coś w komputerze po czym wyznaczyła salę do jakiej mam się udać. Znaleźliśmy się właśnie przy tej sali z której w tym samym czasie wyszedł lekarz.
- Panie doktorze, co z nim? - zapytałam z nadzieja w głosie
- A kim pani jest dla pacjenta? Mogę udzielać informacji tylko rodzinie - odpowiedział. Zastanowiłam się chwilę, po czym spojrzałam na Alexa.
- Siostrą - powiedziałam po chwili
- A więc... nie mam dla pani dobrych wiadomości - powiedział
- Jak to? - zapytałam zszokowana
- Pani brat miał ciężki wypadek. Jest duże ryzyko że może nie przeżyć tego stanu. Uderzył on głową o drzewo podczas wypadku a na końcu motor spadł przygniatając go. W związku z tym, ma złamane prawe zebro i nie możemy go wybudzić, bo stracił przytomność - tłumaczył
- Ale... O Boże! - zaczęłam płakać wtulając się w ramiona Alexa
- Przykro mi... - powiedział lekarz
- A, panie doktorze, czy ja mogłabym na chwilę do niego wejść? - zapytałam
- Niech będzie ale tylko na 2 minuty, nie więcej... - powiedział
- Dziękuje - założyłam zielony fartuch i specjalne 'buty', chwyciłam za klamkę i weszłam do środka sali. Chłopak był blady. Leżał na wznak na wielkim łóżku. Mimowolnie po moim policzka zaczęły spływać łzy.
- Cholera jasna! Dlaczego ty żeś to zrobił?! Dlaczego?! Byliśmy tacy szczęśliwi! A może tylko mi się tak wydaje?! Mimo wszystko Leon... ja nadal nie przestałam Cię kochać! Dalej jesteś bardzo ważną osobą w moim życiu - mówiłam trzymając jego zimna rękę, a po moich policzkach spływało stado zimnych łez - musisz żyć! Rozumiesz?! Musisz żyć! Nie dla mnie! Chociażby dla tej dziewczyny z która się całowałeś! - miałam straszny żal do niego. Po chwili wyszłam z sali. Razem z Alexem skierowaliśmy się w stronę hotelu w którym się zameldowaliśmy. Weszliśmy do wyznaczonego apartamentu, gdzie od razu oboje położyliśmy się na łóżku. Wtuliłam się w silne ramiona mojego ukochanego i usnęłam.
***Następny dzień***
Gdy się obudzilam Alexa nigdzie nie było, co bardzo mnie zmartwiło... postanowiłam zadzwonić. Dzwoniłam... dzwoniłam, ale nikt nie odbierał. Z nadzieją iż niedługo wróci, poszłam do małej kuchni, gdzie zrobiłam sobie herbatę. Usiadła przed telewizorem kiedy w tym samym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi. Ucieszyłam się i z nadzieją że to mój chłopak poszłam je otworzyć. Pomyliłam się. W drzwiach stal...
- JOHN?! - zapytałam niedowierzając
- No witaj! - powiedział
- Co Ty tu robisz?! - zapytałam
- Przyszedłem do swojej dziewczyny - powiedział, a mi momentalnie przed oczami stanęły wszystkie chwile, związane z nim
- Byłej dziewczyny! Kiedy ty to zrozumiesz?! - wkurzyłam się - A teraz wyjdź stąd! Wyjdź stąd, bo zawołam ochronę! - mało brakowało a krzyknęłabym tak, że cały korytarz z pewnością by usłyszał.
- Nie denerwuj się tak, kotku! - powiedział podchodząc do mnie, zamykając przy tym drzwi. Mało brakowało a moje serce wyskoczyłoby z klatki piersiowej. Gdzie jest Alex, kiedy go potrzebuje?! Mężczyzna zamknął drzwi na klucz. Bałam się jak cholera! Pociągnął mnie za rękę najmocniej jak tylko mógł, tak że wylądowałam na łóżku. Wszystko zaczęło się we mnie trząść. Bałam się że powtórzy się sytuacja sprzed lat. Nagle mężczyzna do kogoś zadzwonił.
- Gotowe. Wchodzicie i robicie porządek - powiedział i rozłączył się. Stal tyłem także próbowałam sięgnąć z szafki nocnej telefon i zadzwonić do kogoś po pomoc. Ale się zorientował. Podszedł do mnie wyrwał mi z ręki telefon i kazał siedzieć cicho. Usiadł koło mnie na łóżku i zaczął się zbliżać, delikatnie dotykając moich rąk. Coraz bardziej się odsuwałam, ale chwycił mnie za nadgarstek. Moje oczy napełniły łzy. Nie mogłam się powstrzymać.
- Czy ty uważasz że ja się będę z Tobą ceckać? - powiedział, a po chwili ktoś zapukał do drzwi. On otworzył je i wpuścił do pokoju dwóch mężczyzn.
- To ona? - zapytał jeden
- Tak! - odpowiedział John
- Idealnie! - odpowiedział. Nie wiedziałam o co chodzi. Obaj podeszli do mnie po czym jeden złapał mnie za ręce, a drugi je związywał. Zaczęłam się wyrywać, opierać, bronić, ale nic nie pomagało. Byli silniejsi ode mnie. Związali mi później tylko nogi i zatkali szmata usta. Wilam się po łóżku próbując zaradzić całej sytuacji, ale nic z tego. Modliłam się tylko o to aby Alex w tym czasie wrócił. Jeden z mężczyzn przetrzymał mnie, a John w tym czasie do mnie podszedł.
- I co skarbie? Nie dam Ci rady? - zapytał i delikatnie przejechał rękę po mojej twarzy.
- Idź sprawdź czy teren czysty i jedziemy - rozkazał drugiemu, który od razu spełnił jego rozkaz. Zaczęłam się szarpać jak tylko mogłam, ale w zamian za to dwa razy dostałam w twarz od Johna. Zmęczona nie mogłam zaradzić już na nic.
- Teren czysty, szefie - powiedział jeden
- To zabierajcie ją i jedziemy! - powiedział. Zakryli mnie kocem, przerzucili przez ramię jednego mężczyzny i ruszyli. Po upływie jakiejś godziny, samochód którym jechaliśmy się zatrzymał.
*Leon*
Obudziłem się w szpitalu. Od razu zacząłem przypominać sobie co się stało. Dlaczego jestem tutaj? Nagle do sali wszedł lekarz.
- Jak dobrze, że się pan w końcu obudził. Nie wiedzieliśmy już co robić. Pamięta pan, może co się wydarzyło? Dlaczego pan tu jest? - zadawał pytania
- Pamiętam tylko że miałem wypadek na motorze. I nic więcej... - odpowiedziałem zachrypniętym głosem
- Dobrze. Proszę się nie ruszać i nie wykonywać gwałtownych ruchów. Ma pan złamane prawe żebro i stłuczone ramiona - powiedział
- Czy mógłbym wykonać telefon? - zapytałem
- Naturalnie - odpowiedział lekarz. Chciałem wtedy zadzwonić do Violetty. Chciałem wytłumaczyć jej co tak na prawdę stało się wtedy kiedy zadzwoniłem i z nią zerwałem. Nie mogę jej stracić. Nie mogę! I to właśnie dlatego musiałem z nią zerwać. Dla jej bezpieczeństwa. Teraz zrozumiałem że źle postąpiłem. Mogłem od razu wyjaśnić jej to wszystko, a nie teraz! Mimo wszystko próbowałem, się z nią skontaktować. Ale nie odbierała. Próbowałem chyba ze 30 razy, ale za każdym razem włączała się sekretarka. Są dwie możliwości, albo nie chce mnie już więcej znać i nie odbiera, albo nie może, albo coś się stało. Postanowiłem więc zadzwonić do Alexa. Numer chłopaka miałem zapisany w telefonie. Wykręciłem go, ale on również nie odbierał. Nie poddawałem się. Następny numer, jaki miałem na liście, jest numer Francesci. Przyjaciółki Violetty.
/Rozmowa Leon i Francesci/
- Halo? - odebrała po trzech sygnałach
- Cześć Fran! Nie kontaktowałaś się może z Violettą ostatnio? - zapytałem
- No... jakieś dwa dni temu a co się stało? - zapytała zdezorientowana
- Nie mogę się z nią skontaktować. Nie odbiera ode mnie telefonów. Nic! - powiedziałem
- A dziwisz się? Po tym co jej zrobiłeś?
- Fran, to nie było tak. Musiałem to zrobić bo [...] - opowiedziałem dziewczynie całą historię
- Po coś ty się w to pakował chłopie?! Wiesz, że teraz możesz się z tego łatwo nie wyplątać?
- Wiem, dlatego musisz mi pomóc! Proszę cię spróbuj, się z nią skontaktować, może od Ciebie odbierze telefon. Powiedz jej żeby do mnie zadzwoniła, okej? - poprosiłem
- Jasne! Jak coś będę wiedziała to będę dzwonić! - powiedziała
- Dzięki. Na razie, Fran! - pożegnałem się
/Konie rozmowy Leona i Francesci/
Nie mogłem siedzieć bezczynnie i czekać na jakąś informacje od Francesci, dlatego też próbowałem dalej się skontaktować z Violettą, ale na nic. Po chwili jednak, zadzwoniła Fran.
- Tak, Fran? - zapytałem
- Leon, dzwoniłam do niej chyba z 50 razy, ale nie odbiera. Do jej mamy do stanów również i też nic nie wiedzą. A Alex nie odbiera - zaczęła nerwowo przełykać ślinę
- Czyli coś się musiało stać! - powiedziałem
- Nie panikujmy! Może nie słyszała telefonu jak dzwoni, a jest nie wiem na jakichś zakupach czy coś!
- Tyle czasu na zakupach?! To nie możliwe. Ona nigdy tak, nie robiła! Coś się musiało stać! - powiedziałem
- Poczekajmy jeszcze parę godzin. Może się odezwie, jeśli nie to zgłosimy jej zaginięcie na policji. A Ty jak się czujesz?
- Świetnie! - powiedziałem sarkastycznie - Mam złamane prawe żebro, stłuczone ramiona, przez swoją głupotę zerwałem z dziewczyną, na dodatek ona nie odbiera telefonu! Lepiej być nie może!
- Uspokój się! Będę czuwać. Jeśli się odezwie, dam Ci znać. Jeśli nie da znaku życia, jutro rano zgłoszę sprawę na policje - powiedziała Fran
- Dzięki. Paa
- Nie denerwuj się! Wszystko będzie dobrze - pocieszała mnie
- Mam nadzieję - odpowiedziałem i się rozłączyłem
Boje się o nią jak cholera! Ja nadal ja kocham i chyba nigdy nie przestane.


 *************************************************
Witam Witam :D! Jak Wam się podoba rozdział? Mam nadzieję że pod tym rozdziałem będzie ciut więcej komentarzy niż ostatnio... ;). Leon się obudził ^^ i martwi się o Vilu, bo nie odbiera telefonu xD. Ta miłość ;). Dzisiaj się nie rozpisuje z notka także...
Pozdrawiam i do napisania :*
Natkaa Jorgistas ♥

sobota, 14 marca 2015

Rozdział 12 "Moja dziewczyna"

Jestem u Alexa. Alex już wie o wszystkich wydarzeniach związanych z Leonem. Mój rozdział o nim został zakończony na wieki. Za bardzo mnie skrzywdził. W głębi serca jednak, czuje że nie zapomnę o nim tak łatwo. Był dla mnie zbyt ważnym człowiekiem. Jestem w pokoju Alexa. Oglądałam razem film. Delikatnie położyłam głowę na ramieniu chłopaka, a kątem oka widziałam jak uśmiecha się sam do siebie z mojego gestu. Nie przeszkadzało to, ani jemu ani mi, dlatego cały czas siedziałam w jednej pozycji. Po upływie paru minut, chłopak objął mnie ramieniem. Nie ukrywam, było mi przyjemnie. Zatopiłam się w zapachu jego przepięknych perfum. Ten zapach... kogoś mi przypomniał. Uwielbiałam go. Takich samych perfum używa Leon... i znowu wspomnienia wróciły... Ale, w ramionach Alexa nie było mi wcale źle. Czułam się taka kochana, zauważona, bezpieczna... Po prostu czułam, że nie tylko Leon może sprawić iż uśmiech na mojej twarzy się pojawi. Uświadomiłam sobie, że nie jest on jedynym!
/Następny dzień /
Gdy się obudziłam leżałam na ramieniu Alexa. Kiedy się poruszyłam, obudziłam chłopaka:
- Jak się spało?- zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- Dobrze, ale trzeba już wstać - popatrzył się na mnie i zaczął się podnosić .
Złapałam go od tyłu i przysunęłam do siebie, nasze usta dzieliły milimetry bez zastanowienia złożyłam na jego delikatnych ustach pocałunek. Było mi bardzo dobrze, podobnie jak jemu i nie mogliśmy oderwać się od siebie. Za każdym razem pogłębiał pocałunek. Kiedy zabrakło nam tlenu, oderwaliśmy się od siebie.
*Alex*
Czułem, że ta chwila jest magiczna. Czekałem na to od początku gdy ją poznałem. A jeśli chodzi o Leona. Od początku tego typa nie lubiłem i wiedziałem że prędzej czy później ją skrzywdzi. Powiem tyle... jeśli tylko po tym wszystkim co jej zrobił spróbuje się zbliżyć do niej. To połamie mu kark. Przysięgam!
- Violu... chyba najwyższa pora żebym powiedział Ci o czymś, co dręczy mnie już od dawna... - zacząłem
- Csiiii... - powiedziała i zakryła mi usta, swoją drobną rączka - wszystko wiem - dokończyła, po czym wpiła się w moje usta. Nasze usta zostały kolejny raz połączone. Tym razem jednak na krótko. Odkleiliśmy się od siebie, gdyż przerwał nam, dzwonek komórki Violetty. Spojrzała niechętnie na wyświetlacz po czym głęboko westchnęła.
- Nie odbierzesz? - zapytałem
- Od Leona? Nie! - odpowiedziała
- Daj mi ten telefon! - powiedziałem wkurzony, po czym go odebrałem.
/Rozmowa Alexa i Leona/
- Halo?! - zapytałem wkurzony
- Jest Violetta? - zapytał
- Jest, ale nie chce z Tobą gadać! Tak trudno to zrozumieć? Daj jej w końcu święty spokój! Violetta jest teraz szczęśliwa - bez Ciebie! - krzyknąłem, po czym rozliczyłem się
/Koniec rozmowy Alexa i Leona/
Zobaczyłem jak Violetta wyszła na balkon. Stała za szybą i spoglądała na widoki z góry. Podszedłem do niej od tylu i objąłem ja w pasie. Kątem oka zobaczyłem jak się uśmiecha.
- Violu... od dawna zbieram się żeby powiedzieć Ci że cholernie mi się podobasz i że zakochałem się w Tobie jak ostatni wariat. - powiedziałem stając obok niej, na co spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
- Do czego zmierzasz? - zapytała poważnym tonem
- Wiem, przepraszam... nie powinienem - tłumaczyłem się, sam nie wiem z czego
- Tak - odpowiedziała, po czym się zaśmiała
- Co 'tak'? - zdziwiłem się
- Tak, zostanę Twoja dziewczyną! - powiedziała
- Naprawdę? - dopytywałem nie mogąc uwierzyć własnym uszom
- No tak! - powtórzyła
- Tak strasznie się cieszę! - krzyknąłem, po czym podszedłem do dziewczyny, wziąłem ja na ręce i obróciłem wokół własnej osi.
- Czy MOJA DZIEWCZYNA ma więc ochotę iść na mały spacerek brzegiem morza, wśród gwiazd... - wymieniłem, z wyraźnym podkreśleniem 'moja dziewczyna'
- Jasne, że tak! - odpowiedziała. Wzięliśmy się za ręce i skierowaliśmy się w stronę plaży. Ta chwila była magiczna, niezapomniana. Spacerowaliśmy sobie brzegiem morza, a cieplutka woda delikatnie muskała nasze stopy. Szliśmy tak, trzymając się za ręce i delektując się chwila. Widząc iż z upływem czasu robi się coraz chłodniej, założyłem swoją bluzę na ramionach szatynki. Dziewczyna odpowiedziała mi delikatnym uśmiechem. W drodze powrotnej odprowadziłem dziewczynę do pokoju, sam natomiast wróciłem do siebie.
***Tydzień później***
*Violetta*
Sama nie wiem co czuje. Lubię Alexa, ale czy to co do niego czuję jest prawdziwym uczuciem? Czy ja przypadkiem nie chowam głowy w piasek, biorąc się za kolejnego faceta? Te pytania chodziły mi po głowie bardzo długo. Aż do teraz! Teraz już wiem, że go kocham! Leon to już przeszłość. Daleka przeszłość. Nie chce mieć z nim już nic wspólnego. Pragnę, po prostu raz na zawsze o nim zapomnieć i właśnie przy pomocy mojego chłopaka już prawie to zrobiłam. Jestem szczęśliwa i nikt i nic tego nie zmieni. Wspólnie postanowiliśmy podjąć pewne kroki. Postanowiliśmy wspólnie wrócić do BA i tam razem zamieszkać. Alex znajdzie sobie pracę i ja również. Za dwa dni wyjeżdżamy. Moje życie w końcu nabierze właściwy rytm. Jestem po prostu szczęśliwa.
- Violu kochanie, włączyłabyś na TVP2? - poprosił Alex
- Pewnie - powiedziałam, przełączając kanał. Akurat gdy włączyłam ten kanał, pokazały się zawody motocrossowe z Nowego Yorku, w którym bierze udział Leon. Usiadłam na kanapie i bez zainteresowania gapiłam się w ekran. W pewnym momencie wszyscy ruszyli. Oczywiście od początku wiedziałam, który to Leon. Mimo wszystko napięcie we mnie rosło, to dziwne ale tak było. Patrzyłam tylko na niego. Kiedyś widziałam jak jeździ i wychodziło mu to wspaniale. Powiem, że był mistrzem w tej dyscyplinie ale w pewnym momencie chłopak stracił panowanie nad sprzętem. Zdziwiłam się, ale z uwagą patrzyłam na niego z nadzieją iż to tylko jakiś jego głupi popis, na przykład przed dziewczyną. Ale jednak pomyliłam się. Wszyscy pojechali przodem, a on został w tyle. W pewnym momencie przyspieszył, ale potem nie mógł wyhamować. Wszystko działo się bardzo szybko. Chłopak całkowicie stracił panowanie nad motorem, skręcił w lewo i uderzył w ogromne drzewo... Motor rozleciał się na milion kawałków, przygniatając chłopaka. W tym momencie zakończyli program.
- O cholera! Alex! - darłam się spanikowana
- Co się stało? - zapytał wychodząc z jakiegoś pomieszczenia
- Leon miał wypadek! - krzyknęłam zrozpaczona, łzy strumieniami ciekły po moich policzkach
- Co Leon? - nie usłyszał - Co się dzieje kochanie?
- Leon miał wypadek na motorze! Pokazywali w telewizji!
- Violuś, uspokój się! Może to nie Leon... Może specjalnie tak zrobili żeby wzbudzić ciekawość w widzach... - uspokajał mnie
- Nie! To był Leon! Rozumiesz? On miał wypadek! - płakałam niczym małe dziecko
- Ale nawet jeśli to jest prawda! To chcesz tam jechać? - dopytywał
- A polecisz ze mną? - zapytałam z nadzieją w głosie. Wiem, że to głupie, ale jakaś część mnie mówiła, że nie mogę go zostawić. Muszę sprawdzić czy wszystko z nim w porządku.
- Z Tobą zawsze! Ale spróbuj najpierw do niego zadzwonić, może to nie on i wszystko jest w porządku! - powiedział. Spróbowałam do niego dzwonić kilka razy ale nic. Cały czas włączała się sekretarka. Czyli już jestem na 100% pewna że coś się musiało stać.
- Widzisz? Nie odbiera! Błagam, Cię jedźmy do niego! Muszę sprawdzić czy wszystko z nim dobrze - mówiłam roztrzęsiona
- Violu - powiedział chłopak, łapiąc mnie za ramion - możesz chwilę pomyśleć racjonalnie? Jesteś zdenerwowana! Jesteś pewna że chcesz jechać?
- Tak. Pojedziesz ze mną? Jeśli nie to jadę sama - powiedziałam stanowczo
- Z Tobą, pewnie że pojadę, ale nie sądzę żeby to był dobry pomysł - odpowiedział
- Dziękuję! - rzuciłam mu się na szyję - Tak bardzo Cię kocham!
- Ja Ciebie też - odpowiedział

***Następny dzień***
Jesteśmy już na miejscu. Pojechaliśmy w miejsce gdzie prawdopodobnie Leon miał wypadek.
- Cześć - powiedziałam do bruneta, stojącego przy motorze
- Cześć - odpowiedział
- Wczoraj podobno był tu wypadek... - powiedziałam
- Tak - odpowiedział



****************************************************
Siemanko <3! Jak Wam się podoba rozdział? Na Leonette jeszcze chwilkę będziecie musieli poczekać, bo niestety tak szybko do siebie nie wrócą xd. Nastąpił wypadek Leona ^^. Vilu się martwi xd. A czy z Leonem to coś poważnego? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w następnych rozdziałach ;). Widzę, że do konkursu nikt się nie zgłosił, więc nie będzie go... Chyba że jeszcze ktoś się namyśli to niech napisze pod tym rozdziałem. Mam nadzieję, że jednak ktoś się zgłosi xd. Anonimki też mogą brać udział tylko bardzo bym prosiła o podpisanie się xd. To chyba tyle na dzisiaj... A i zapraszam do zaglądania do zakładek :*
Pozdrawiam
Natkaa Jorgistas <3

piątek, 13 marca 2015

Rok bloga + konkurs. Proszę o przeczytanie :D

Witam, witam, witam :D. Moi kochani! Dokładnie wczoraj minął rok, odkąd założyłam tego bloga. Od tamtego czasu bardzo wiele się zmieniło :'). Napisałam na tym blogu chyba trzy historie (tą liczę jako tą trzecią). Blog, przechodził nieraz ciężkie, nieraz przyjemne chwile. Raz była wena, raz jej nie było. Raz było ciężko, a drugim razem było miło. Mimo wszystko, to że w ciężkich momentach się podniosłyśmy i nie poddając się szłyśmy dalej, to TYLKO i wyłącznie Wasza zasługa! To Wy nas podtrzymywaliście na duchu, mobilizowaliście do dalszej pracy! I to dzięki Wam blog, nadal istnieje, tylko dzięki Wam! Jesteście jego najważniejszą częścią. I za to wszystko Wam wszystkim bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy <3! Jesteście najlepsi! Kochamy Was :*. W sposób szczególny chciałabym w tym poście bardzo podziękować paru osobom:
  • Madzi Vilovers <3 - Madziu, to Ty zawsze swoimi komentarzami mobilizowałaś nas do pisania rozdziałów. Sprawiały, że nawet jeśli chwilowo wena nas opuściła, czytając Twoje komentarze, czułyśmy iż mimo wszystko komuś podoba się to co piszemy dzięki czemu od razu czułyśmy chęć do dalszego pisania! Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję <3!
  • Sim owniczceX-D - przyjaciółka Patki Jorgistas :D. Z całego serca dziękuję Ci za Twoje komentarze. Cieszymy się i bardzo dziękujemy Ci za Twoją obecność na naszym blogu i motywacje. Dziękuję! :D
  • Moni - kochana, zawsze przy nas byłaś, Twoje komentarze (jak każdego oczywiście) były na wagę złota. Zawsze sowimi słowami, w komentarzu motywowałaś nas do pisania. Dzięki Tobie uśmiech z naszych twarzy na długo nie schodził ;). Dziękuję Ci bardzo <3!
  • Amcia - Twoje komentarze mimo, iż nie były za długie to każdy z nich był na wagę złota! Kochana, jesteś żywym dowodem na to, iż wystarczy jedno słowo, aby uszczęśliwić człowieka. Te jedno słowo, a znaczy STRASZNIE dużo. Bardzo dziękujemy Ci za komentarze, obecność na blogu i motywację, do dalszego pisania <3!
  • I oczywiście Anonimek <3! Chodzi mi o Anonimka, który zostawił po sobie komentarz pod ostatnim rozdziałem. Cieszę się że podoba Ci się nasz blog. Mam nadzieję, że nie znudzi Ci się i nie opuścisz nas tak szybciutko ;).
 
Tym osobom, bardzo dziękuję :D. Jeśli kogoś pominęłam, to bardzo przepraszam. Piszę to na szybkiego xD. Jeszcze raz dziękuję, Wam wszystkim. Każdy Wasz komentarz jest na wagę złota. Każdy jest dla nas tak samo ważny. Mam nadzieję, że nie opuścicie nas tak szybko ;).
 
A teraz przejdę do pewnej sprawy. Z okazji pierwszej rocznicy bloga, chciałabym zorganizować konkurs na One Shota! Chciałabym się zapytać kto ewentualnie chciałby wziąć udział?? Jeśli ktoś jest zainteresowany to i wie co najmniej na 70 % że chciałby wziąć udział, to niech napisze w komentarzu pod tym postem. Jeśli ilość osób do wzięcia udziału w konkursie będzie mała, to konkursu nie będzie. Regulamin, nagrody itp. rzeczy pojawią się w następnym poście, o ile parę osób się zgłosi. A i tak przy okazji, żeby ktoś się nie zniechęcił, że musi od nowa pisać pracę. Można wysyłać swoje stare prace, które pisaliście na przykład na jakiś inny konkurs, jest tylko warunek ze ta praca musi być wasza xd. Mam nadzieję, że ktoś będzie zainteresowany ;).
 
Ps. Rozdział pojawi się jutro :D.
 
Pozdrawiam
Natkaa Jorgistas <3
 
 

piątek, 6 marca 2015

Rozdział 11 "Całowałem się z pewną dziewczyna..."

Rozdział dedykuję Madzi Vilovers <3 
Okazało się że nie jestem w ciąży. To dziwne, gdy w szpitalu mówili że jestem. Dostałam numer lekarza, który powiedział mi o mojej 'ciąży'. Szybko zadzwoniłam do niego i powiedziałam o zaistniałej sytuacji. Poprosił o imię i nazwisko, po czym miałam chwilę poczekać. W tym czasie jak najszybciej szłam na taksówkę, aby zdążyć na samolot. Po chwili siedziałam już w aucie, dalej wyczekując na wiadomość od doktora.
- Pani Violetto, najmocniej panią przepraszam. Zaszła pomyłka. Ponieważ sala w której pani obecnie była, należała do innej pacjentki, która została przeniesiona i musiałem się pomylić. Przepraszam - powiedział
- W porządku. Rozumiem. Ale to znaczy że nie jestem w ciąży? - zapytałam
- Nie, nie jest pani w ciąży - powiedział
- To co w takim razie było przyczyną mojego zasłabnięcia? - zapytałam
- Myślę, że to zwykle przemęczenie wywołane również nadmiarem stresu. Mimo wszystko powinna pani zrobić jeszcze jakieś badania. A teraz przepraszam, muszę już kończyć. Do widzenia - powiedział
- Do widzenia - odparłam. Nim się obejrzałam, byłam już na lotnisku. Zabrałam swoje rzeczy i pobiegłam na samolot. Na szczęście zdążyłam. Do Nowego Yorku leciałam 14 godzin. Po upływie tego czasu byłam już na miejscu. Wysiadłam z pojazdu i podeszłam do pewnej tabliczki stojącej niedaleko mnie. Był to przystanek, gdzie należy czekać na taksówkę. Postanowiłam na nią poczekać. Czekałam tak z pół godziny, ale niestety nic. W końcu ktoś nadjechał. Wsiadłam do samochodu i podałam kierowcy adres, który przez przypadek Leon zostawił na szafce nocnej w apartamencie. Zawiózł mnie w wyznaczone miejsce. Wysiadłam, zostawiłam walizkę i kazałam mężczyźnie poczekać na mnie. Sama natomiast udałam się do wielkiego miejsca, gdzie odbywają się zawody. Z góry widziałam uczestników, którzy pilnie ćwiczą. Zapewne wśród nich jest Leon. Uśmiechnęłam się na sama myśl o tym, że zaraz go zobaczę, pocałuje, przytulę... Nagle z daleka wydawało mi się że widzę Leona, podeszłam trochę bliżej by upewnić się. Moje oczy nie zawiodły, był to Leon rozmawiający z jakąś dziewczyną, a po chwili ... pocałowali się. Był to pocałunek czuły, ewidentnie pokazujący uczucia jakie było między nimi. Byłam zszokowana. Nie wiedziałam czy mam tam teraz podejść czy wrócić do taksówki, a następnie udać się do mojego miejsca noclegowego. Stałam tam dalej, bacznie i pilnie obserwując szatana i piękną blondynkę, przystawiającą się do mojego chłopaka. Nie miałam wtedy siły... nie miałam siły, dalej tam stać i przyglądać się temu. Wolnym i słabym krokiem szlam w stronę samochodu. Znowu zaczęło mi się kręcić w głowie i robić słabo. Nie miałam pojęcia co się ze mną dzieje, a właściwie to miałam. Ostatnio mój organizm działa tak na stres. Przytrzymałam się barierki i chwilę postałam abym się nie przewróciła. Kiedy było już lepiej. Wróciłam do taksówki i poprosiłam o podwiezienie do najbliższego hotelu. Zameldowałam się w nim a następnie ruszyłam w stronę wskazanego piętra i numeru apartamentu. Po wejściu do niego, rozgościłam się i bezwładnie opadłam na łóżko. Przypominając sobie to co widziałam dzisiaj, leżałam, a po moich policzkach spływały pojedyncze łzy. Kochałam go, i to bardzo. Moje rozmyślania przerwał dzwonek komórki. Na wyświetlaczu ukazało się zdjęcie Leona. Odrzuciłam połączenie. Dzwonił jeszcze dwa razy, kiedy za trzecim postanowiłam odebrać.
/Rozmowa Violetty i Leona/
- Halo? - odebrałam, nieprzyjemnie
- Cześć kochanie. Co tam u Ciebie słychać? - zapytał przesłodzonym głosem
- Ah czyli jednak zacząłeś się interesować? - zapytałam
- O co Ci chodzi? Czym zasłużyłem sobie na takie traktowanie? - zapytał
- Niczym! Zupełnie niczym! Jesteś czysty! A nie masz mi czegoś do powiedzenia? - zapytałam, wyczekując na prawdę
- Nie... - odpowiedział, przedłużając ostatnia samogłoskę
- No to wyobraź sobie, że przyjechałam dzisiaj do Ciebie. Byłam na twoim torze wyścigowym i nie zgadniesz co widziałam! CIEBIE I JAKĄŚ DZIUNIE! Całowaliście się! Przemiły widok, nie prawdaż? - powiedziałam podkreślając sarkazm w tym co mówię
- Ale...
- Nie ma żadne ale... wszystko się wyjaśniło...
- Masz rację! - powiedział
- Nie ma żadnego... CO?!! - zapytałam
- Tak! Masz rację! Całowałem się z pewną dziewczyna...
- Ah... no to, to akurat wiem. Możesz mi wyjaśnić o co tutaj chodzi? - zapytałam wściekła
- Wybacz mi... myślę, że nie układało nam się jako parze. Zakochałem się w innej dziewczynie i zrozumiałem że to właśnie ją kocham - powiedział bez żadnej skruchy w głosie. Nie mogłam wydobyć z siebie żadnego słowa. Moje oczy momentalnie napełniły się łzami. Nie odpowiadając już nic więcej, rozłączyłam się. Zanurzyłam głowę w poduszkę i dalej płacząc usnęłam.
***Następny dzień***
Obudziłam się rano i przypominając sobie zdarzenia z poprzedniego dnia. Zerwałam się z łóżka i poszłam ogarnąć się do łazienki. Następnie zebrałam rzeczy, które miałam przy sobie, wyszłam z apartamentu i skierowałam się na lotnisko. Po 14 godzinach byłam w miejscu gdzie ostatni raz byłam z Leonem. Weszłam na teren ośrodka, gdzie od razu zobaczyłam Alexa. Podbiegłam do niego.
- Cześć Alex - przywitałam się
- Cześć Violu, co ty tu robisz ? - odpowiedział zaskoczony. Bez większego zastanowienia rzuciłam mu się na szyję. Zdziwiony oddał uścisk. Wtuliłam się w niego i zalałam się łzami. Jak najszybciej odsunęłam się i próbowałam zetrzeć płynące po policzku łzy.
- Co się stało? - zapytał, podchodząc do mnie i delikatnie łapiąc mnie za ręce.  Zbliżył się do mnie i delikatnie mnie pocałował. Po oderwaniu spojrzał mi prosto w oczy.
- Przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło... - zaczął się tłumaczyć, po czym chciał odejść. Złapałam go za rękę, aby go zatrzymać.
- Zaczekaj... - powiedziałam i po chwili wrócił na swoje wcześniejsze miejsce - Wcale nie musisz przepraszać... to było bardzo miłe uczucie - dokończyłam
- Na prawdę? - zapytał nie dowierzając
- Tak. Na prawdę... - powiedziałam, patrząc w jego magiczne oczęta


(aut. te zdjęcie jest zajebiste <3 <3 <3 <3 <3!!!!!!!!)


*************************************************************
Witam kochani <3! Na początek chciałam Was bardzo przeprosić, że rozdział jest tak krótki... nie miałam czasu na pisanie w tym tygodniu, dlatego jest on taki krótki i pojawił się dość późno. Przepraszam :(. Postaram się następny rozdział napisać jutro :D. Także jutro wieczorem prawdopodobnie się pojawi. Postaram się nadrobić zaległości ;). Jak pewnie zauważyliście rozwaliłam Leonette ;). Tym razem niestety nie wrócą do siebie zbyt szybko ;). O ile moje plany co do opowiadań się nie zmienią xd. Bo różnie bywa xd. A jak Wam się podoba zdjęcie Jorge ^^? Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem, bardzo dziękuję <3. Jesteście wspaniali :*. Zapraszam do zaglądania do zakładek. To chyba tyle na dzisiaj :*. 
Ps. Od razu przepraszam za błędy, rozdział pisałam z telefonu ;).
Do napisania :D
Pozdrawiam
Natkaa Jorgistas <3

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 10 "Jadę do Nowego Jorku!"

*Violetta*
Leon dopiero co pojechał a ja już za nim tęsknię, nie mogę bez niego wytrzymać nawet chwili. Bardzo mi go brakuje! Siedzę właśnie sobie na tarasie, pod parasolem i piję lemoniadę.
- Violu...? - zapytał Alex, stojąc we framudze drzwi balkonowych.
- Tak? - wyrwał mnie z zamyślenia
- Chodź do mnie herbatkę... - powiedział, co od razu uczyniłam. Poszłam z nim do pokoju. Po kilkunastu minutach miłej rozmowy z chłopakiem, postanowiłam wrócić do siebie. Poprosiłam, aby mnie nie odprowadzał, co po lekkiej namowie uczynił. Przy drzwiach wyjściowych, zrobiło mi się bardzo słabo. Złapałam się za brzuch, który nie wiem z jakiej przyczyny mnie niesamowicie zabolał. Złapałam się ściany po której od razu się zsunęłam, siadając na podłodze.
- Violu! - krzyknął Alex, przebiegając do mnie od razu - Co się stało?!
- Słabo mi... - zdołałam, wypowiedzieć tylko tyle, ponieważ dalej już nic nie pamiętam.

*♥*
Obudziłam się w jakimś pokoju, gdzie biel dosłownie raziła w oczy. Rozejrzałam się dookoła siebie gdzie zobaczyłam, młodą kobietę.
- Gdzie ja jestem? Co się stało? - zadawałam pytania
- Spokojnie. Niech pani leży, zaraz zawołam lekarza. - powiedziała
- Lekarza?! - zdziwiłam się. Po zaledwie dwóch minutach do sali, w której obecnie się znajdowałam wszedł lekarz.
- Jak się pani czuje? Wszystko w porządku?
- Tak, ale nie rozumiem nic z tego. Co się stało? - zapytałam
- Zasłabła pani - odpowiedział
- Pamiętam tylko, że wychodząc od znajomego z pokoju, strasznie zabolał mnie brzuch i później już nic.
- Tak, wykonaliśmy pani kilka badań i z których wynika, jaka była przyczyna tego strasznego bólu i zasłabnięcia - powiedział
- Jaka? - zapytałam. Z czego nie rozumiałam wesołej miny lekarza.
- Jest pani w drugim tygodniu ciąży! Gratuluję! - powiedział
- Słucham?! - zamurowało mnie - J-j-j-jak to w ciąży?! - jąkałam się.
- No tak! Jest pani w ciąży! - odpowiedział
- Dziękuję! Czy mógłby pan zawołać mojego przyjaciela? - zapytałam, dalej nie mogąc się uspokoić, po tym 'newsie'.
- Oczywiście, ale teraz powinna pani odpoczywać jak najwięcej...
- Dobrze - odpowiedziałam. Lekarz wyszedł, a do sali wszedł Alex.
- Cześć. Jak się czujesz? - zapytał
- W porządku. Dzieki - powiedziałam, po czym wlepiłam swój wzrok w okno.
- Mam zawiadomić Leona? - zapytał
- Co? Nieee... - odpowiedziałam - on ma teraz ważniejsze sprawy.
- Ważniejsze sprawy od Ciebie? - zdziwił się
- Alex, ja chciałam Ci podziękować, za to, że mi pomogłeś... Dziękuję.
- Nie ma za co. Na prawdę... Tyle strachu ile we mnie wzbudziłaś to dopiero było - zaśmiał się - A wiesz, co było powodem zasłabnięcia?
- Co? Aaa... nie, nie wiem. Lekarze mają robić jeszcze jakieś badania - skłamałam
- Wszystko okej? Jesteś myślami, gdzieś indziej...
- Tak. Alex mógłbyś zostawić mnie teraz samą?
- Pewnie... jeśli będziesz czegoś potrzebować to jestem pod telefonem - pocałował mnie w policzek
- Dzięki - odpowiedziałam, po czym zamknęłam oczy i rozmyślałam... Co mam zrobić? Powiedzieć Leonowi ? Gdy tak myślałam i... myślałam w końcu przysnęłam. Obudziła mnie pielęgniarka, która właśnie zmieniała kroplówkę.
***3 dni później***
Wczoraj wypisali mnie ze szpitala. Wyniki były dobre więc nie mieli po co mnie dalej tam trzymać. Dla upewnienia się że naprawdę jestem w ciąży zapisałam się do lekarza prywatnie. Wizytę mam jutro o 14. To nie mój lekarz, ponieważ jestem nad morzem, ale jakiś inny prawdopodobnie równie dobry. Nie mówiłam Alexowi o ciąży. Ani Leonowi. Wole się upewnić zanim zrobię zamieszanie. Postanowiłam zadzwonić do Leona.
/Rozmowa Violetty i Leona/
- Cześć kochanie - odebrał po trzech sygnałach
- Cześć. Jak podróż? - zapytałam
- Dobrze. Nie była męcząca. Za 40 minut będziemy już na miejscu.
- To dobrze... tęsknię za Tobą - powiedziałam, zgodnie z prawdą.
- Ja za Tobą jeszcze bardziej. Wszystko w porządku? Dobrze się czujesz, bo ostatnio coś nie bardzo chyba było, co? - dopytywał
- T-tak. Jasne - odpowiedziałam, ale zawroty głowy właśnie dały znać o swoim istnieniu. Szybko usiadłam na krześle.
- Violu! - krzyknął Alex - Jak się czujesz? Wszystko dobrze? Musisz teraz trochę o siebie dbać, nie przemęczaj się! Upss... przepraszam nie wiedziałem że rozmawiasz przez telefon, po czym opuściłem pokój, żeby Violetta spokojnie porozmawiała.
- Jak to musisz się oszczędzać? - zapytał Leon
- Nie... nic. Po prostu Alexowi chodzi o to, że ostatnio tak się źle czułam. Mówiłam mu o tym... - nie wiedziałam jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji. Przecież nie mogę powiedzieć Leonowi że zasłabłam i do tego jest w ciąży z nim.
- Dobrze. Kotku, przepraszam cię ale później zadzwonię, bo teraz każą już odkładać telefony i zapinać pasy.
- Okej. Kocham Cię.
- Ja Ciebie bardziej - odpowiedział
/Koniec rozmowy/
Gdy pożegnałam się z Leonem, po chwili do pokoju wszedł Alex.
- Poszła, byś ze mną na herbatę? - spytał
- Tak z miłą chęcią! - odpowiedziałam. Wzięłam torebkę i zeszliśmy na dół do pokoju Alexa. Po chwili podał mi herbatę i usiadł przy mnie na kanapie. W pewnym momencie, Alex zaczął się do mnie zbliżać... Kiedy nasze usta dzieliły milimetry, odsunęłam się.
-  Przepraszam, nie mogę... - powiedziałam, po czym jak najszybciej mogłam wybiegłam z pokoju Alexa. Weszłam do pokoju i zaczęłam się pakować.
- Violu. Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło... Co Ty robisz? - zapytał wchodząc do mojego pokoju.
- Zrozumiałam, że muszę jechać do Leona. Nie mogę tu dłużej zostać! - powiedziałam, pewna siebie.
- Jeśli to przeze mnie to zostać, obiecuję że nie zrobię tak nigdy więcej... Przepraszam, po prostu nie wiem co we mnie wstąpiło... - tłumaczył się
- Nie, to nie przez Ciebie! Po prostu, zamiast go zrozumieć i jechać z nim ja jak głupia, robiłam mu wyrzuty. Jadę do Nowego Jorku!
- Jesteś pewna, że jesteś na to gotowa na taką podróż? Przecież ostatnio się źle czułaś byłaś w szpitalu... Jesteś osłabiona - próbował mnie powstrzymać
- Jestem silna! Dam sobie radę... Paa Alex - pocałowała go w policzek i czym prędzej pobiegłam na lotnisko. Ale najpierw przypomniało mi się że miałam umówioną wizytę u ginekologa. Musiałam się upewnić, czy na prawdę jestem w ciąży z Leonem. Spojrzałam na zegarek i uznałam, że jak się pospieszę to jeszcze zdążę...

***1 godzinę później***
Wyszłam z gabinetu okazało się że...






*****************************************************
Witajcie kochani czytelnicy ;*! Jak Wam się wydaje, Vilu jest w ciąży z Leonem czy jednak nie? A Alex? Co sądzicie o jego zachowaniu? No, cóż... ocenę tego ŻAŁOSNEGO rozdziału zostawię Wam! Zapraszam do zaglądania do zakładki "zapytaj bohatera", jakby ktoś miał do nas jakieś pytania w zakładce "kontakt" macie nasze numery GG. 

Pozdrawiam i do napisania :D
Natkaa Jorgistas <3

czwartek, 19 lutego 2015

Rozdział 9 "Może zaczniemy od początku? Jestem Alex"

- Jakiś dziwny numer - powiedział chłopak, zerkając na ekran telefonu.
- Odbierz. Może to coś ważnego - powiedziałam. Jak powiedziałam tak, też uczynił.
- Co jesteś taki zadowolony? - zapytałam po skończonej rozmowie szatyna.
- Zadzwonił sponsor z wyścigów motocrossowych i zaproponował mi żebym przyjechał na zawody do Nowego Jorku. To niepowtarzalna szansa. Muszę z niej skorzystać... - tłumaczył
- I co, masz zamiar jechać? - zapytałam lekko zdenerwowana
- No nie wiem... powiedziałem mu, że muszę się zastanowić. Ale to jest świetna okazja i moje marzenia - odpowiedział
- A kiedy masz tam jechać? - zadałam kolejne pytanie
- Za tydzień - odpowiedział
- No, ale to przecież jeszcze podczas naszego pobytu tutaj!
- No niby tak, ale przecież możemy skrócić nasz wyjazd - powiedział jak gdyby nigdy nic
- Słucham?! Chcesz skrócić nasz wyjazd? Ważniejsze są dla Ciebie te zasrane wyścigi niż ja i nasz pobyt tutaj?! Wiesz, co jedź sobie gdzie chcesz! Wisi mi to! Nie wiem czy nie popełniliśmy błędu w ogóle tutaj przyjeżdżając! - wkurzyłam się, wstałam od stołu i skierowałam się w stronę pokoju.
- Violu, poczekaj!
- Zostaw mnie w spokoju!
Wypowiedziałam ostatnie słowa i nie zatrzymując się wróciłam do pokoju. W nerwach zaczęłam się pakować, kiedy do pokoju wszedł Leon.
- Co Ty wyprawiasz?! - zapytał, podchodząc do mnie i łapiąc za ręce.
- Puść mnie! - krzyknęłam, wyrywając się z jego uścisku. Szybko wybiegłam z pokoju. Poszłam w stronę plaży i zaczęłam iść brzegiem morza, zastanawiając się jak dalej ma to wszystko wyglądać... czy to ma w ogóle jeszcze jakiś sens? Chodziłam tak, dłuższy czas, aż zaczęło się robić coraz ciemniej i później. Usiadłam, na nagrzanym od słońca pisaku, po czym zaczęłam się nim bawić. Nagle poczułam, że ktoś zakłada na moje plecy bluzę. Odwróciłam się i zobaczyłam Alexa, który zaraz usiadł koło mnie.
- Wszystko w porządku? - zapytał
- Tak... - odpowiedziałam, wycierając łzy spływające po moim policzku
- Może zaczniemy od początku? Jestem Alex - powiedział
- Violetta - odpowiedziała
- No to w takim razie... Violu, jeśli mogę tak do Ciebie mówić... Powiesz mi czemu jesteś tutaj, sama, smutna i bez swojego chłopaka?
- Nic, się nie stało na prawdę - powiedziałam wstając i otrzepując się z piasku - idziesz się ze mną przejść?
- No pewnie - odpowiedział. Poszliśmy brzegiem morza, przed siebie, nie zatrzymując się nawet na chwilę.

*Leon*
Od rana wszędzie szukam Violetty. Nie wiem, gdzie ona się podziała. Zaczynam się na prawdę martwić. Postanowiłem zobaczyć, czy nie ma jej gdzieś nad morzem. Wyszedłem i zacząłem się rozglądać, kiedy w oddali zobaczyłem Violettę z tym kelnerem, idących brzegiem morza. Załamany i wkurzony wróciłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Po jakiś 30 - stu minutach przyszła Violetta.
- Gdzie byłaś tyle czasu? - zapytałem ciekawy odpowiedzi
- Rozmawiałam z Alexem - odpowiedziała
- Z tym kelnerem? - dopytywałem
- Tak. Leon muszę Ci o czymś powiedzieć - powiedziała
- Ja też. Mogę pierwszy? - zapytałem
- Możesz - odpowiedziała, siadając przy mnie
- Zrozumiałem, że to Ty jesteś dla mnie najważniejsza, a nie żadne zawody. Nie pojadę. Zostanę z Tobą - powiedziałem
- Leon, ja też zrozumiałam pewne sprawy i chcę, Ci powiedzieć, żebyś pojechał na te zawody. Nie chce żebyś przeze mnie stracił swoje marzenia. Kocham Cię i chcę dla Ciebie jak najlepiej.
- Naprawdę? - zapytałem szczęśliwy
- Tak, naprawdę - odpowiedziała Violetta.
- Dziękuję. Strasznie Cię kocham! - krzyknął - Ale skoro doszłaś do wniosku, że jednak powinienem jechać, to czemu jesteś taka smutna?
- Bo chyba coś mi zaszkodziło... od rana jakoś nie bardzo się czuję... - powiedziała
- A może chcesz iść do lekarza, albo skoczyć i kupić Ci jakieś tabletki? - zapytałem
- Nie... Na pewno zaraz mi przejdzie - powiedziała
- Ale jak tylko się gorzej poczujesz to od razu dawaj mi znać. A teraz połóż się, a ja przyniosę Ci gorącej herbaty - odpowiedziałem
- Leon, tylko trochę się źle czuje nic mi nie jest a Ty od razu tak panikujesz - skarciła mnie
- No bo boję się jak cholera o moją królewnę - powiedziałem, przybliżając się do niej i lekko muskając jej usta.
- Ale nie do przesady - zaśmiała się
- Zaraz wracam - powiedziałem i poszedłem po herbatę. Wróciłem po 20 minutach z wielkimi kubkami gorącej herbaty. Zobaczyłem iż moja księżniczka usnęła, więc postanowiłem ją przykryć kocem, po czym położyłem się koło niej. Po jakichś 15 minutach obudziła się. Bez żadnego słowa, poleciała do łazienki, gdzie od razu zwymiotowała. Co się dzieje...? Chyba ona nie jest w ... Nie!
- Violu, wszystko okej? Dobrze się czujesz? - dopytywałem.
- Nie wiem... jakoś mi nie dobrze - odpowiedziała
- Połóż się koło mnie i prześpij się, może jutro rano się lepiej poczujesz - powiedziałem troskliwym głosem, po czym dziewczyna to uczyniła. Wtuliła się w mój tors i od razu usnęła, a ja kilka minut po niej.

***Następny dzień***
Razem z Violettą obudziliśmy się w tym samym czasie.
- I jak się czujesz? - zapytałem
- Nawet dobrze. Na pewno dużo lepiej niż wczoraj. Dzięki - odpowiedziała, kiedy w tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi.
- Ja otworzę - powiedziałem. W drzwiach ujrzałem Alexa.
- Cześć! Jest Violetta? -zapytał
- Może i jest! A co chcesz? - zapytałem nieprzyjemnym tonem głosu
- Mogę z nią chwilę porozmawiać? - zapytał
- Nie! Nie możesz! - powiedziałem stanowczo
- Leon! - wyszła Violetta - Coś się stało Alex? - zwróciła się do niego
- Możemy chwilę porozmawiać? - zapytał
- My z Violettą nie mamy przed sobą tajemnic. Śmiało możesz mówić! - powiedziałem
- Leon! - skarciła mnie Violetta - Zaraz wracam! - musnęła moje usta. Wróciła po 15 - stu minutach.
- Co chciał? - zapytałem, przeskakując z kanału na kanał
- Chciał mnie 'przeprosić' za wczoraj. Bał się że pomyślałam, że jest natrętny.
- A jest? - zapytał
- Daruj sobie tą zazdrość - powiedziałam - Idziemy trochę na plaże?
- No pewnie! - krzyknął, po czym poderwał się z łóżka - A Violu i jeszcze jedna sprawa, dzisiaj o 21 mam samolot do Nowego Jorku.
- No, ale mamy jeszcze trochę czasu, więc chodź idziemy go wykorzystać... - powiedziała. Poszliśmy na plażę i rozłożyliśmy koc.
- Idziesz ze mną do wody?
- Jak szaleć to szaleć! - krzyknęła i złapała mnie za rękę. Pobiegliśmy w stronę wody. Gdy Violetta dotknęła stopami wody, od razu się cofnęła.
- Za zimna -zaśmiała się
- Nie przesadzaj, jest cieplutka. Chodź do mnie! - powiedziałem
- Nie! Ja idę się położyć!
- Nie ma mowy! - podbiegłem do niej od tyłu i wziąłem na ręce.
Bawiliśmy się świetnie! Aż do czasu, kiedy Leon musiał się zbierać, żeby zdążyć na samolot. Oboje wróciliśmy do pokoju. Leon zaczął się pakować. Wybiła godzina 19...
- No to paa kochanie - powiedział Leon, składając na moich ustach namiętny pocałunek.
- Będę tęsknić. Paa - powiedziałam, oddając pocałunek.
- Tylko zajadę od razu się odezwę. Kocham Cię!
- Ja Ciebie też - pomachałam mu.


********************************************************
Witam Was moi mili xD! Nastąpiła mała sprzeczka Leonetty^^. Ale zaraz się pogodzili. To co pisałam w poprzedniej notce pod rozdziałem, to nie o to mi chodziło. Ich szczęście nie potrwa długo... Ale rozstanie będzie porządnym ciosem, dla obojga ;(. To chyba tyle na dzisiaj ... Zapraszam do zaglądania do zakładek. No cóż... zostaje mi tylko czekać na Wasze opinie... :*.
Pozdrawiam i do napisania :*
Natkaa Jorgistas <3

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 8 "A co Ty robiłaś z nim? Możesz mi powiedzieć?"

- No pewnie że z Tobą pojadę - przytuliłam się do niego szczęśliwa - A kiedy? - dodałam
- W sobotę. Za 3 dni - odpowiedział
- Przecież ja nie zdążę... muszę iść sobie kupić coś ładnego i w ogóle - zaczęłam panikować
- Wszystko zdążysz... spokojnie - patrzył na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi oczkami.
- Tak strasznie się cieszę, że pojadę tam z Tobą - darłam się wręcz.
Reszta dni minęła spokojnie, pomijając zwariowane zakupy z Leonem.

***3 dni później***
- Leon, błagam pospiesz się, bo w końcu będą korki! - krzyczałam, czekając na chłopaka w przedpokoju.
- Kluczyki są na komodzie w wejściu. Idź do samochodu, a ja zaraz przyjdę - krzyknął z góry. Westchnęłam cicho i zrobiłam tak, jak powiedział. Zabrałam walizki i poszłam do samochodu. Po chwili i on przyszedł i ruszyliśmy w świat!

***7 godzin później***
Jesteśmy już na miejscu.
- Boże! Leon tu jest przepięknie! Dziękuję! - krzyknęłam, po czym rzuciłam mu się na szyję. On tylko podniósł mnie lekko do góry i pocałował.
- Dla Ciebie wszystko! - oznajmił po oderwaniu - To teraz chodź pokażę Ci gdzie będziemy mieszkać. Złapałam go za rękę i poszliśmy razem brzegiem morza w stronę apartamentu.
- Zamknij oczy - powiedział, zachodząc mnie od tyłu i zakrywając oczy swoimi rękami. Prowadził mnie jeszcze parę kroków, po czym odkrył mi oczy, którym od razu ukazało się coś niesamowitego. Otworzyłam ze zdziwienia usta i nie mogłam wydusić z siebie nawet jednego słowa.
- Nic nie powiesz? - zapytał
- Leon, to jest piękne, ale powiesz mi gdzie ja mam spać? - odpowiedziałam, pytaniem na pytanie
- No przecież tutaj! - wskazał na łóżko
- A Ty? - zapytałam zdziwiona
- Ja też tutaj. Przecież jest duże łóżko. Zmieścimy się... - powiedział, po czym spojrzał na moją minę - Aaaa no tak, jeśli chcesz zamówię, oddzielne łóżko
- Nie! Tak może być! - uśmiechnęłam się
- Ale jeśli masz się czuć źle to zamówię oddzielne łóżko
- Powiedziałam, że nie! - podeszłam i go pocałowałam - tak jest cudownie - dokończyłam po oderwaniu
- No to zapraszam teraz moją księżniczkę, na dół mam kolejną niespodziankę - powiedział, tajemniczym głosem, po czym złapał mnie za rękę i prowadził z powrotem na dół.
- Kolejną? Zaczynam się bać, jaka będzie następna - zaśmiałam się. Wyszliśmy na dwór. Kolejny raz mnie zamurowało. Już lepiej chyba być nie może!
- Żartujesz sobie ze mnie?! 
- Nie! A co nie podoba Ci się? - zapytał, ze smutną minką
- To miejsce jest najpiękniejszym miejsce w jakim kiedykolwiek byłam! Tak strasznie Cię kocham. Dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiłeś! - przytuliłam się do niego najmocniej jak tylko potrafiłam.
- No to leć się księżniczko przebrać się i czekam na Ciebie w basenie - powiedział 
- Okej... zaraz wracam - powiedziałam i czym prędzej poleciałam przebrać się w stój kąpielowy. Założyłam moje okulary przeciwsłoneczne i wzięłam bikini. Jak wróciłam, Leon siedział już w basenie. 
- Jestem już - powiedziałam, uśmiechając się do mojego księcia z bajki. 
- Świetnie! - odpowiedział. Zdjęłam bikini i położyłam się na leżaku, skierowałam swoją twarz do słońca, zamknęłam oczy i zaczęłam się opalać. Kiedy nagle poczułam, jak kilka kropel zimnej wody spływa na moją nagrzaną od słońca skórę. Gwałtownie otworzyłam oczy i spojrzałam w górę. Nade mną stał Leon. 
- Co Ty wyprawiasz?! Wiesz jak mnie przestraszyłeś?? - zapytałam
- Idziesz ze mną do wody, kotku - wyciągnął rękę w moją stronę, tak abym mogła ją chwycić... 
- Co?! Nigdzie nie idę. Chcę się poopalać... - powiedziałam
- A czy uważasz, że ja pytam Cię o zdanie? - zapytał. Po czym zwinnie wziął mnie na ręce i kierował się w stronę basenu.
- Leon! Puść mnie! Czy zawsze wszystko musisz załatwiać siłą?! - wkurzyłam się. Ale na nic. Chłopak wszedł ze mną do wody. Oparł się plecami o brzeg basenu i ukucnął w nim, a mnie posadził na swoich kolanach. 
- Widzisz jak jest fajnie? A Ty tak, marudzisz... - powiedział
- Ja marudzę? Tego to już Ci nie daruję! - powiedziałam, patrząc na niego złowieszczym wzrokiem. Szybko zeszłam z jego kolan i zaczęłam uciekać chlapiąc, go przy tym wodą. Wkurzył się na mnie i niestety nie darował mi tego. Podeszłam do niego i ochlapałam mu włosy, o które najbardziej się zawsze boi. 
- Nieeee... wszystko tylko nie włosy - zaczął marudzić
- Oj przepraszam, Cię kochanie już nie będę... - powiedziałam z wyraźną ironią w głosie i jeszcze bardziej go oblałam.
- Taka jesteś? No dobrze! - podszedł do mnie, złapał mnie w talii i wpił się w moje usta. Z wielką przyjemnością oddałam pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie w celu złapania odrobiny powietrza. Zbliżył się do mnie ponownie, ale ku jego zdziwieniu odsunęłam się.
- Nie ma tak łatwo. Żeby dostać kolejnego musisz mnie najpierw złapać! - powiedziałam, po czym jak najszybciej wyszłam z basenu i zaczęłam uciekać. A Leon biegł za mną. Pech chciał, żeby akurat w tym momencie z drinkami dla innych klientów szedł kelner. Nie mogłam wyhamować. Wpadłam na niego czego efektem było to, że nieznajomy wylał na mnie całą zawartość alkoholu. Nasze spojrzenia się zetknęły. Żadne z nas nie wiedziało co ma powiedzieć.
- Przepraszam - powiedział chłopak
- Nie, to ja przepraszam. Nie dałam rady wyhamować jak Cię zobaczyłam.
- Nie szkodzi. Alex jestem - przedstawił się. Chciałam przedstawić mu się i ja, ale akurat dotarł Leon.
- A ja jestem Leon. Chłopak tej oto dziewczyny - zrobił scenę zazdrości mój ukochany. Od razu wziął mnie za rękę i skierował się ze mną w stronę basenu. Ja tylko ostatni raz spojrzałam się w stronę Alexa, posyłając mu spojrzenie mówiące "przepraszam".
- Co Ty robisz?! - zapytałam
- A co Ty robiłaś z nim? Możesz mi powiedzieć? - wkurzył się
- Wpadłam na niego jak przed Tobą uciekałam. Chciałam mu wytłumaczyć...
- Chciałaś mu wytłumaczyć przedstawiając się?! Cudownie! - powiedział, obrażając się.
- Ej, kotku... - podeszłam do niego - Już nie bądź taki zazdrosny... - musnęłam delikatnie jego milionowe ustka. Ale dalej nie dawał za wygraną. Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę basenu.
- Wejdziesz ze mną? - zapytałam
- No dobra! Nich Ci będzie... - odpowiedział, już z uśmiechem na twarzy.
- A gniewasz się na mnie dalej? - zapytałam, oplątując ręce w okół szyi chłopaka i robiąc maślane oczka.
- A jeśli powiem że nie, to dostanę takiego malutkiego buziaczka? - zapytał. Nic nie odpowiedziałam, zaśmiałam się tylko i kolejny raz go pocałowałam. Posiedzieliśmy sobie jeszcze trochę w wodzie, po czym poszliśmy coś zjeść. Mój książę, zamówił dla nas kolację przy świecach. Po powrocie do pokoju od razu położyliśmy się i spędziliśmy razem cudowną noc.
***Następny dzień***
Obudziłam się z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Leona już nie było. Szybko sięgnęłam po telefon, żeby do niego zadzwonić, ale akurat wszedł do pokoju.
- Zapraszam na śniadanko - powiedział. Bez żadnego słowa sprzeciwu, poszłam. Pod parasolem na plaży, przy morzu był stolik a na nim przeróżne pyszności... Od razu zabraliśmy się za konsumowanie tego wszystkiego. Kiedy nagle do Leona zadzwonił telefon...


***********************************************************************
Cześć kochani! Leonetta taka szczęśliwa ^^. Mogę Wam tak po cichutku zdradzić, że ich szczęście nie potrwa długo... Czy ten telefon, będzie miał wpływ na ich związek? To wszystko w kolejnym rozdziale. Podoba się rozdział? Mam nadzieję, że nie zanudziliście się na śmierć xD. Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem :*. Zapraszam do zaglądania do zakładek. To chyba tyle... czekam na Wasze opinię :*

Pozdrawiam i do napisania :D

Natkaa Jorgistas ♥

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 7 "Kocham Cię"

*Następny dzień*
*Leon*
Obudziłem się o 9. Zobaczyłem, że koło mnie śpi Violetta. Wtuliła się we mnie jak w pluszowego misia. Spodobało mi się, to więc nie poruszyłem się nawet o milimetr. Chciałem, żeby ta chwila trwała wiecznie. Po upływie 15-stu minut, zobaczyłem iż drobna szatynka się budzi, marszcząc przy tym swój malutki nosek.
- Cześć - przywitałem ją, dalej obejmując
- Cześć - popatrzyła na mnie jakby zobaczyła ducha
- Coś się stało? - zapytałem
- Czy my wczoraj...? - zapytała
- Nie, no coś Ty - puściłem do niej oczko
- Dobrze. Chyba będę się już zbierać - powiedziała przestraszona
- Zaczekaj! Zjedz ze mną śniadanie, a później jak będziesz chciała to Cię odwiozę... - zaproponowałem, dalej przestraszonej szatynce
- Nie, ja pójdę już... - powiedziała, ledwo powstrzymując się od płaczu, z czego w ogóle nic nie rozumiałem. Podeszła do okna, przy którym na szafce miała swoje rzeczy. Zszedłem z łóżka i podszedłem do niej. Złapałem za ręce, po czym spojrzałem jej prosto w oczy. Ręce miała zimne, jakby dopiero co wróciła z 20 stopniowego mrozu. A na dworze był upał.
- Powiesz mi co się stało? - zapytałem z troską w głosie. Violetta nic nie odpowiedziała, tylko się we mnie wtuliła, trzymałem ją najmocniej, zarówno jak i najdelikatniej jak tylko mogłem.
- Przepraszam. Mi po prostu, wróciły wspomnienia, po tym jak zobaczyłam, że leżę koło ciebie - powiedziała
- Nic się nie stało przysięgam Ci. Dobrze już? - zapytałem
- Tak. Dzięki - odpowiedziała
- Zostaniesz jeszcze? - zapytałem
- Chyba tak - zaśmiała się
- To w takim razie panno Violetto... pomogłaby mi pani zrobić naleśniki? - zapytałem pół żartem
- Tak, panie Leonie - wyraźnie poprawił jej się humor. Złapała mnie za rękę, po czym biegliśmy schodami w dół, kierując się do kuchni.
- Wyjmę wszystkie składniki, a Ty przygotuj miskę i tego rodzaju potrzebne nam rzeczy, dobrze?
- Tak jest! - żartowałem. Gdy wszystkie składniki były już gotowe, zaczęliśmy przygotowywać masę naleśnikową. Violetta wzięła do ręki trochę mąki, po czym całą jej zawartość wysypała mi na włosy.
- Ej! Masz szczęście, że jeszcze ich nie układałem - powiedziałem, udając obrażoną minę. Teraz to ja wziąłem trochę mąki, i zacząłem 'smarować' nią ręce Violetty.
- Leon! Ja Ci tylko troszkę sypnęłam a Ty, co? Ja się tak nie bawię! - powiedziała i znowu zaczęłam mnie sypać. W taki sposób zaczęła się nasza bitwa na mąkę. Gdy skończyliśmy, cali byliśmy obsypani mąką. A podłogi w sumie w ogóle nie było widać, mąka była rozsypana na całej jej powierzchni. Spojrzeliśmy się na siebie i zaczęliśmy się śmiać.
- Chodź zrobimy te naleśniki do końca, a potem posprzątamy - powiedziała Violetta
- Dobry pomysł - oznajmiłem. Dziewczyna wsypała do miski wszystkie potrzebne składniki, po czym kazała mi je dokładnie wymieszać, na początku łyżką. Gdy zacząłem to robić, spojrzała na mnie i pokiwała lekko głową.
- To nie tak się robi! - powiedziała, podchodząc do mnie - Zobacz! - dokończyła dziewczyna, biorąc do ręki łyżkę. Przełożyłem ręce przez talię dziewczyny i chwyciłem jej rękę, którą właśnie mieszała masę. Spojrzała na mnie, posyłając mi kojące spojrzenie i delikatny uśmiech. Nie zaprzeczała temu, dlatego robiliśmy to we dwoje dość długo.

- Teraz potrzebny nam będzie mikser - powiedziała. Wyjąłem mikser z szafki i podłączyłem do kontaktu.
- A z tym sobie poradzisz? - zapytała pół żartem
- A może byś mi w tym również pomogła? - odpowiedziałem pytaniem, na pytanie
- A chcesz? - zapytała
- Bardzo - odpowiedziałem, zgodnie z prawdą
- No cóż... skoro tak chcesz - powiedziała. Wykonaliśmy to samo, co wcześniej. Czułem się niesamowicie, trzymając jej rękę, czułem że przechodzi mnie jakiś miły dreszczyk. W końcu po długim zmaganiu się z wykonaniem, zadania, jakim jest zrobienie naleśników, udało nam się to. Wyszły wspaniałe. Zjedliśmy je, po czym wróciliśmy do kuchni.
- No to teraz trzeba posprzątać - powiedziała, patrząc na podłogę, całą w mące - gdzie masz szczotkę do zamiatania?
- Ja to zrobię... - powiedziałem
- Nie! Ja to robię... - postawiła na swoim. Muszę przyznać, że podoba mi się ta jej stanowczość. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wskazałem jej miejsce,w którym znajduje się sprzęt o którym wspomniała. Wzięła szczotkę i zaczęła zamiatać podłogę. Przechodząc przez ten cały bałagan, poślizgnęła się. W ostatniej chwili ją złapałem. Nasze twarze były tak blisko siebie, że chyba bliżej, już być nie mogło. Spojrzała mi prosto w oczy. Nasze usta dzieliły dosłownie milimetry. Kiedy stało się coś, co myślałem że nigdy w życiu się nie stanie. Violetta Castillo, we własnej osobie, ujmując moją twarz w dłonie pocałowała mnie. Nie mogłem oprzeć się temu. Coś mi mówiło, że dzisiejszy dzień będzie najwspanialszym dniem mojego życia.
- A co to się stało? - zapytałem, lekko zdziwiony, zaraz po oderwaniu
- Zrozumiałam, że czuję do Ciebie coś wyjątkowego. To jest uczucie, które towarzyszy mi już od dłuższego czasu, ale nie byłam w stanie się do tego przyznać... Może uciekałam od prawdy... Leon ja przemyślałam sobie wszystko. Jeśli Twoja propozycja z zostaniem Twoją dziewczyną jest nadal aktualna to z chęcią nią zostanę - wyrecytowała. Postawiłem ją, po czym stałem bez ruchu wlepiając w nią swoje oczy.
- Nie powiesz mi nic? - zapytała. A ja byłem tak szczęśliwy, że nie mogłem wydusić z siebie nawet jednego słowa. Podszedłem do niej szybko i wziąłem na ręce, po czym obróciłem dookoła własnej osi. W ten sposób chciałem pokazać to, że nic lepszego w życiu mnie nie mogło spotkać. Ja ją po prostu kocham!
- Kocham Cię - powiedziałem, po tym jak postawiłem ją na ziemi.
- Ja Ciebie też - potwierdziła. Reszta dnia minęła spokojnie.

*Następny dzień*
*Violetta*
Jestem szczęśliwa. Mam przy sobie Leona. Kocham go, i zawsze kochałam, tylko po prostu bałam się do tego przyznać. Jest godzina 13. Niedawno wstałam, byłam po wczorajszym dniu niesamowicie zmęczona i nie miałam siły już na nic. Zeszłam na dół, po czym usiadłam na kanapie przed telewizorem, oglądając jakieś głupie telenowele. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Niechętnie wstałam i je otworzyłam. W drzwiach ujrzałam Leona. Bez wahania rzuciłam mu się na szyję i czule pocałowałam.

- A co Ty, słońce dopiero wstałaś? - zapytał patrząc na moją słodką pidżamkę z serduszkiem
- Zmęczona byłam, po wczorajszym dniu i poszłam późno spać. A Ciebie co tu sprowadza? - zapytałam
- A co nie mogę bez okazji odwiedzić swojej dziewczyny? - zapytał wyraźnie podkreślając dwa ostatnie słowa.
- Możesz, no pewnie że możesz - powiedziałam. Weszliśmy do środka, gdzie chłopak od razu usiadł na kanapie, a ja obok niego.
- A tak naprawdę, to mam dla Ciebie niespodziankę... - powiedział
- Jaką? - zapytałam, pełna entuzjazmu
- Powiem, Ci ale za buziaka - odpowiedział. Bez większego zastanowienia wpiłam się w jego malinowe usta.
- A teraz mi powiesz? - zapytałam, robiąc oczka szczeniaczka. Po czym chłopak wyjął z tylnej kieszeni swoich spodni dwa bilety.
- Co to? - dopytywałam
- Dwa bilety dla nas... Uczynisz mi tym szczęśliwcem i pojedziesz ze mną na kilka dni nad morze? - zapytał
- Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie - przytuliłam się do niego mocno
- Czyli to oznacza, że tak? - zapytał


**************************************************
Hej :D! Udało mi się udostępnić ten rozdział wcześniej niż planowałam ;). Jak myślicie, na długo będzie Leonetta? Czy to tylko chwilowe zauroczenie? Wyjadą nad morze czy coś, albo ktoś zniszczy ich plany? Na te pytania znajdziecie odpowiedź, czytając kolejne rozdziały. Dziękuję, za komentarze pod ostatnim postem :*. Jesteście najlepsi! Dziękuję ;*. Zapraszam do zakładki "zapytaj bohatera". Już dawno nie miałam żadnych pytań ;).To chyba tyle na dzisiaj :D. Czekam na wasze opinie :*
Pozdrawiam i do napisania
Natkaa Jorgistas <3